a ja zrobiłam dziś podobnie, Młodą w chustę i pod parasol, starszy w przeciwdeszczowym kondoniku i szkoda tylko że po 10 min spaceru rozwaliłam parasolkę i do śmieci poszła
ale Małgośka z cukru nie jest, stałyśmy sobie w bramie a Mateusz rozchlapywał wszystkie kałuże na podwórku
Nieco się zmoczył - nawet majteczki mu zmieniałam
ale było fajnie...