Mnie też to bardziej cieszy (może dlatego, że na nowe szmatki raczej brak funduszy). Ostatnio, mimo że moje doświadczenie chustowe nie jest zbyt imponujące i nie uznaję się za eksperta, udało mi się zachustować kilka mam i tatusiów. Najbardziej zaś sprawiło mi radość, jak mój Małż się do chust przekonał (dzięki 2x). Teraz jak idziemy gdzieś z Małą, to częściej właśnie chustę wybieramy i zawsze jest licytacja kto będzie nosił.Na razie ja częściej wygrywam bo dostałam od mamy długi, ciepły płaszcz, w którym obie z Małą się mieścimy. W prawdzie wyglądamy jak wielorybki, ale jest nam ciepło i przytulnie
. I już nie musimy rezygnować z noszenia w zimie.