Jestem właśnie po kilku bardzo poważnych rozmowach z Pięciolatką, która zdecydowała, że ponieważ robienie kupki jej się nie podoba i tego nie lubi, więc nie będzie tego robić już nigdy więcej w życiu
Faktycznie, przeszła od słów do czynów, kolejne dni mijały, a ona nadal skutecznie opierała się chęciom płynącym z głębi...
Widząc, że to nie przelewki i że najwyraźniej niezłomny duch wygrywa z potrzebami ciała, postanowiłam pogadać.
Łatwo nie byłorozmowy okazały się skuteczne dopiero wtedy, kiedy ja sama zwalczyłam w sobie jakąkolwiek, nawet taką najbledszą, chęć przejęcia kontroli (no rozumiecie, już miałam wizje szpitalno-problemowe
) i dałam odczuć Pięciolatce, że wiem, że to jest wyłącznie jej decyzja i że wiem, że jest ona na tyle dorosła, aby dokonać właściwego wyboru.
Po upewnieniu się, że ona i jej wybory są szanowane i po zapoznaniu się ze spokojną argumentacją naukowo-empiryczną, Mała Kobieta podjęła bardzo dorosłą decyzję i zrobiła co trzeba, mimo że, jak nadal twierdzi, tej czynności nie lubi i lubić nie będzie.
Uffff... Dyplomacja w domu i zagrodzie...
Owocnych rozmów życzę![]()