No i przyszła prawdziwa zima! Śnieżek prószy, na dworze -10 stopni.

Jak ubrałyście maluchy???

Wiem, że wątków na ten temat było sporo, ale sęk w tym że każdy w czym innym nosi i każda kurtka inaczej grzeje.
Ja dziś trochę zgłupiałam i założyłam Małej bodziaka z długim rękawem, grubsze rajtki, polarowe spodenki, skarpety i polarową bluzę z kapturem (do tego kieszonka z Natkowego wełnianego pasiaka, ale z pojedynczą warstwą).

Jakoś nie przekonuje mnie ubieranie "jak po domu", bo ja tak ubrana nie byłam - miałam bluzę i sweter i zmarzłam. No ale ja zawsze marznę, więc mam zaburzony obraz rzeczywistości termicznej.

Karczku dotknąć nie mogę, bo non stop mam łapska jak z lodówy, więc dla mnie nawet jak jest zimny to jest ciepły.

Może coś jej jeszcze założyć? Czy OK? Kurcze, sama już nie wiem, ta kurtka taka cienka jest...