Wybraliśmy się na Kazimierz na obiad z Pajacykiem - koniecznie musiała być restauracja która wspiera Fundację Pajacyka. Potem jechaliśmy na Rynek.
Na ul. Bożego Ciała mijaliśmy mamę w niebieskiej, pasiastej Nati. Mam była z dwójka dzieci. Potem jeszcze widzieliśmy Was na Rynku.

Następna mama była z maleństwem na kiermaszu Bożonarodzeniowym - brązowy elastyk - chyba ?

I kolejna - w Empiku na Rynku już z większym dzieciaczkiem na plecach w Didymosie Millefiori - też chyba

Jesteście tu mamy?
Jak zwykle mój mąż chciała Was wszystkie zagadnąć ale ja go powstrzymywałam, może następnym razem.....
My byliśmy z czerwoną kółkową.