Wczoraj, w okolicy 17.30 na przejściu dla pieszych pod CH Manhattan ujrzałam rodziców z dwójką dzieci w chustach (jedno na pewno było w chuście, brązowej, niesione przez tatę, drugie mogło być w jakimś nosidle- nie zdążyłam przyuważyć). No tak miło mi się zrobiło na ten widok. Pozazdrościłam tej już dwójki chuścioszków chyba