Zacznę od tego, że jestem kręgosłupowcem i wszystko musi być super-hiper dociągnięte żebym nie spędziła kolejnych kilku dni w pozycji horyzontalnej.Mam 175cm przy 60kg więc w manduce muszę mieć pasy maksymalnie podociągane(tak że bardziej już się nie da,bo nie ma co dociągać) inaczej mam wrażenie że dziecko mi się "kiwa" i odstaje na plecach.W MT wytrzymywałam z dzieckiem na plecach pół godziny, w manduce po pół godziny bolą mnie ramiona,ale da się wytrzymaćnajdłużej wytrwałam godzinę.
Łatwiej dociągnąć gdy młode i ja jesteśmy ubrani "po domowemu", gdy "po zimowemu" - niestety bolą mnie mięśnie w górnej części pleców.
Pomimo tego w manduce nigdy nie bolał mnie kręgosłup co jest dużym plusem
Plusy:
-szybkość i łatwość obsługi na dworzu (gdy dziecko chce spędzić 2 minuty na plecach i kolejne 2 na nogach)
-pas biodrowy- jakby go nie było
-że można podociągać w każdą stronę z dużą precyzją (w górę i w dół)
Minusy:
-pasy do regulacji mogłyby być dłuższe(zwłaszcza te na ramionach,zaraz przy panelu) żeby taki szkielet jak ja mógł się porządnie podociągać.
-ciężko mi usadowić pupę dziecka w panelu - muszę się naskakać i nawyginać żeby wpadła na miejsce i nie utworzył się pod nią worek,pomimo poluzowanych pasów
-nigdy nie udało mi się tak dociągnąć by młode przylegało do mnie jak w MT lub w chuście (może to kwestia przyzwyczajenia)
-bolące ramiona/góna część pleców po pół godzinie - o dłuższych wycieczkach nie ma mowyna szczęście dziecko jest urodzonym chodziarzem i woli poznawać świat chodząc obok mamy
Daję 4![]()



najdłużej wytrwałam godzinę. 
)
Odpowiedz z cytatem