A ja się dołączę do smutniejszej wersji - przed chwilą wróciłam po odprowadzeniu starszej, robiłam zakupy na targowisku w centrum Krakowa - no i nie wytrzymałamJakiś gruby starawy Babsztyl, oczywiście "obok mnie" ale głośno - "Jakie biedne dziecko, jak tak można" i dalej w tym stylu.
Zosinka spała słodko. No i wybuchnęłam
choć wiem, że to bez sensu. Znajome okoliczne sprzedawczynie uspokajały mnie, ale już po niewczasie.
Uff, wylałam żal.



Odpowiedz z cytatem