wg. mnie to po troche brak kultury a po troche wlasnie kultura. w naszym kraju plodnosc kobiet jest wlasnoscia narodu, wiec "wszystkie dzieci nasze sa" takie panie sa przyzwyczajone by "wychowywac" nie swoje bo pewie i one dostaly swego czasu dawki "rad" napomnien itp od swoich matek, babek, i innych kobiet wokol. wiec "radza" innym, zwlaszcza mlodym - tu tez wychodzi mocna potrzeba poczucia sie autorytetem - najprawdopodobniej ich wlasne dzieci czmychnely od nich jak najdalej...

i dziwi mnie to duszenie - w wiekszosci te bojace sie "babydobrerady" zawijaly swoje dzieci w szczelne bety!

wsrod milych komentarzy sa i niemile a komentuja niemalze wszyscy bo chusty to "nowosc" choc ostatnio uslyszalam - "o jaka jestes anachronicznie nowoczesna" mi czasami jest wstyd za tych ludzi, bo nagle w centrum warszawy a czuje sie jak jedyny bialy na wyspie gdzies u wybrzezy afryki. na negatywne energie kazdy pewnie ma swoj sposob, tlumaczenie, usmiech, tarcza z lodu. grunt to sie nie przejmowac!
czy jakies menopauzalne mendzenie zmieni nasze zdanie? NIE!

zobaczycie za kilka lat spowrzedniejemy