Widziałm dziś zamotaną nieznajomą w moim mieście.
Normalnie to cieszyłbym się i podeszła pogadać ALE
dzieciaczek WISIAŁ PRZODEM DO ŚWIATA NA KROCZU (pozycja nosiełkowa)
Chusta jakaś ciemnozielona (chyba elastyk) NIEROZŁOŻONA!!!
Taki zrolowany pas materiału a'la 2x.
MASAKRA!!!
A ja jak ta doopa... nie wiedziałam jak ją podejść (tą mamę) i zagadać.
Dlatego piszę tego posta:
W związku z coraz większym nagłośnieniem chustonoszenia w narodzie będą pojawiały się takie zjawiska.
PROSZĘ WYOBRAŹ SOBIE TAKĄ SYTUACJĘ I POMYŚL JAK POWINNAŚ ZAREAGOWAĆ.
No bo zamurowało mnie totalnie...
Teraz to już myslę, że wiem jak zrobię następnym razem:
Udam laika i spytam czy się nie boi nosiciel, że mu dziecko nie wypadnie
Najwyżej nic z tego nie wyjdzie i beda się tak dalej nosić![]()






Odpowiedz z cytatem
masakra jakaś!!!!!!!


, bo obawiałam się reakcji.




.


(czyli dopiero! następnego dnia
, więc doskonale Cie rozumiem, Calineczko), to napisałam maila. A pisałam go chyba 2 h. A wyszły mi dwa zdania
Bo to taka sekciarska nazwa 

