ja nie mówię, że nie jest fajnie - ciągle jest i ciągle fajniej. chodziło mi o to, ze z pierwszych informacji wydaje się, że same plusy - eko łatwo i przyjemnie.. a potem nie taki proszek, złogi, zapachy itp
dla mnie dużym plusem jest tez nieużywanie kremu do pupy - moja pupka jest taka skoczna że muszę szybko zapinać pieluchę żeby nie zdążyła się wykopać spod spodu.. a i tak nie zawsze mi się udaje:-/ jak czasem musze użyć kremu to się nieźle gimnastykuję żeby nie został na przewijaku
dzidziusiem mnie nieucieszyłyście.. ale też zauważyłam, ze po praniu zostaje sporo piany - na razie zawsze włączam dodatkowe płukanie
a z kombinowaniem z różnymi praniami gotowaniem itd - mi i tak z trudem wysycha pranie przed powieszeniem następnego.. nie wiem, kiedy miałam wilgotność w mieszkaniu poniżej 65% po prostu muszę w miarę szybko prać i wieszać. a poza tym nie mam tyle pieluszek, żeby poszła cała pralka
aha jak na razie nasze pieluszki nie wydzielają obcego zapachu i raczej nie robią sie sztywne - 60 stopni i podwójne płukanie
Moje sody i kwaski "tak se" zadziałały. Teraz pranie śmierdziało kwaskiemi było raczej sztywnawe, zwłaszcza ręczniki, a dopraniu plam raczej nie można powiedzieć
![]()
Na razie nie mam pomysłu, co dalej, może kilka razy przepuszczę pieluchy (+ ręczniki jako wypełniacz bębna) z jakimś płynem do prania w 60 stopniach i potem parę płukań im zrobię. No i jak ja piorę, to wrzucam piłeczki do prania, żeby zmiękczały wsad. A mąż udaje, że piłeczek nie widzi i nie wrzuca![]()
To dziwne, ja właśnie stwierdziłam że patent z kwaskiem na ręczniki też byłby dobry, bo pieluchy mięciutkie... A rano wyszedł największy plus: frotkowa którą zakładamy na noc nie śmierdzi! A było już tragicznie, czułam na odległość, myślałam, że mi dzieć nagle takie śmiedzące siuśki zaczął robić, a to pielucha. A gotowałam pół godziny w kwasku, potem zostawiłam na pół dnia w tym. Resztę zalałam wrzątkiem i też się moczyło aż wystygło, potem wszystko do pralki na płukanie. Kwasku nie było czuć.
Zosia - przyniosłaś nam wiosnę 21.03.2009
Kazik - Zimowy Okruszek 12.02.2014![]()
Witek -Wielka Niespodzianka 06.08.2018
Raz też gotowałam w garze z kwaskiem i też tak zrobiłam, że gotowałam w sumie niedługo, ale potem gar zaniosłam do łazienki (pralni) i bałam się, że mi kafelek podłogowy pęknie od gorącego gara, więc położyłam go na ręczniku, no i tak jakoś już ten gar owinęłam ręcznikiem, bo co się miał ręcznik szwendać po podłodzeNo i tak sobie stało to wszystko i stało, aż za jakiś czas miałam natchnienie, żeby wrzucić do pralki i wypłukać. Gar stalowy, więc dobrych kilka godzin trzymał ciepło - i wtedy faktycznie pieluchy tzn. wkłady były mięciutkie. Z tego wniosek, że czas "kąpieli cytrynowej" może mieć znaczenie. No i wrzuciłam wtedy chyba też ze 3 torebki kwasku do gdzieś tak 4 litrów wody...Gar 5-litrowy, więc pewnie tyle wyszło. Stąd drugi wniosek - stężenie kwasku było większe.
Trza ponowić eksperyment![]()
Ja już skatowałam kieszonki i wkładki - dziś pierwsze testy, zobaczymy, czy będzie walić czy nie. Miękkie faktycznie się zrobiły. I zaczynam katować swoje bambusy. W garze mam za mało miejsca na cały wkład, więc będzie gotowanie i moczenie na raty, a w pralce męczę wszystkie na 90st. Mama moja mało z krzesła nie spadła, jak do niej zadzwoniłam pytać o gotowanie pieluch
. Najgorzej że jak te wkładki mikrofibrowe mi tak puchły w garze, to mi parę razy wykipiało na kuchnię, a że już późno w nocy było, to nie zdążyłam kuchni wyszorować po tym i dzisiaj jak wstawiłam czajnik, to taki smrodek się rozszedł po mieszkaniu
.
Wcześniej jako GANARA..
SKLEP INTERNETOWY - www.babyetta.pl ~~~
Zuzanna i Franciszek
W Życiu Piękne Są Tylko Chwile, Dlatego Czasem Warto Żyć.