Małego wpieluszkoroba jeszcze nie mam, ale testowałam wczoraj magiczne procedury na ręcznikach. Nastawiłam pralkę z kwaskiem na 90 st. Potem na 60 w połowie proszku Lovella i sodzie. W przegródce do płynu rozpuszczony kwasek.

Liczyyyyłam na miękkoooość
Ręczniki są twarde i sztywne. Co prawda nieco mniej niż prane po prostu w 90 st. bez kwasku. Ale jednak twarde. Na dwóch małych ściereczkach z mikrofibry widzę jedynie poprawę.

W sumie nawet nie mam pojęcia czy są czyste wydaje mi się, że są jakieś takie... no nie takie jak po proszku i płynie

Jedyne co mnie przekonuje to zapach. A w zasadzie jego całkowity brak. Nic nul zero, zupełna neutralność. Nie czuć tego zatęchłego smrodku na wiekowych ręcznikach, chociaż zobaczę jeszcze jak po większej ilości użyć.


Generalnie czwóra, liczyłam na więcej. Poradzicie coś na miękkość? Chciałabym znaleźć eko sposób na zastąpienie płynów do płukania.