Są ,sąMało się odzywam ,raczej podczytuję.
Moje wnuki biegają już na własnych nogach,ale dziewczyny nosiły ,a dla mnie chusta to nic nowego .Powiem ,że ja własne też nosiłam. Nie "na co dzień",ale czasem ,głównie jak chciałam utulić.To była inna chusta i inaczej się ją motało. Nauczyła mnie tego moja babcia. Kieeeeeeeedyś ,kiedy ona miała swoje dzieci nosiło się tylko w chustach.



Mało się odzywam ,raczej podczytuję.
Odpowiedz z cytatem
. Moja mama pochwala moje noszenie ale sama nie korzysta. Mój tata bardzo lubi mieć małego w chuście, ale ja nie mam zaufania do jego samodzielengo motania. Jak się dorobię meitaia to dziadek będzie nosił
W chuście nie mam tego problemu, myślę, też, że jest to trochę kwestia nastawienia do chusty,jeśli ktoś nie jest do niej przekonany zawsze znajdzie powód żeby się nie chustować, a najprostszy sposób to chory kręgosłup
















Tylko jakoś tak czasu coraz mniej, aby tu do Was zaglądać 

i Dzidzionga





