Z moim starszakiem mam inne wspomnienie w temacie. Jako mniej więcej półtoraroczniak po sezonie kasztanowym dobrze nauczony, że na trawnik się nie wchodzi, bo kupy, był z nami u przyjaciół mieszkających w Luksemburgu. Byliśmy na spacerze w parku i namawialiśmy go do wejścia na trawę, gdzie biegały wszystkie dzieci, a on uparcie powtarzał, że są tam kupy i on nie chce. Szczęśliwie akurat przechodził obok pies z właścicielem, który na naszą prośbę pokazał łopatkę i woreczek i pokazał nam co się robi z kupami po swoim pupilu w cywilizowanym kraju
.
Teraz półtorek roku ma moja młodsza i też przechodząc obok trawnika często opowiada o psich kupach - ona z tych ostrożnych i po jednym wejściu na minę, ciągle pamięta brudne buty![]()



.
Odpowiedz z cytatem