Rzeczywiscie, im mlodszy, tym spokojniejM byl u fryzjera z trzymiesiecznym Bruniakiem. Tu fota na chwile przed zalozeniem fartuszka.
Gora dochodzilo powietrze, mlody sie na szczescie nie obudzil, suszarki wokol dodatkowo go usypialy. Ale mysle, ze ja sama bym nie poszla - za dlugo u mnie fryzjer trwa, za duzo chemii. Bylo-mineloteraz gdy razem chodzimy do fryzjera, maly od progu ma "ciotki" do noszenia na rekach.





Odpowiedz z cytatem