Dzis mialam zajecia w bardzo przyjemnej grupce spotykajacych sie raz na jakis czas mam Japonek i Koreanek. Gospodyni spotkania zaprosila mnie, poniewaz sa to mamy w wiekszosci noszace, ale noszace w nosidelkach usztywnianych. A ze wiedziala, ze nie jest to zbyt dobre dla mam i dla dzieci, wymyslila dzis sobie spotkanie chustowe.
Bruniak bawil sie w najlepsze z nowym towarzystwem, a mamy podjadajac, popijajac i galszczac maluchy z przejeciem chlonely wiedze. Cudne to bylo z punktu widzenia przemawiacza-pokazywacza, te ciagle odglosy zaskoczenia i pomruki potakiwania. Z punktu widzenia komunikacji spotkanie bylo swietnym doswiadczeniem, zwlaszcza, ze rzadko mi sie zdarza prowadzic pokaz uzywajac dwoch jezykow symultanicznie, gdy zaden z nich nie jest polskim.
A juz skosne oczy robily sie coraz bardziej okragle ze zdumienia, gdy sie okazalo, ze sa tacy ludzie na Zachodzie, ktorzy wiedza, czym jest onbuhimo i podaegi
Dzieci zostaly zapakowane w sprzety najrozniejsze, mlodsze sie od razu pospaly. Fajnie, wrocilam z lzejsza torba i perspektywa kolejnego spotkania celem odzyskania skarbowBruniak natomiast padl jak zabity, szkoda ze tylko na kwadrans, hehe.
a, i okazalo sie, ze nie tylko moje dwie znajome sa zwolenniczkami fartuszkow do karmienia piersia![]()




Bruniak natomiast padl jak zabity, szkoda ze tylko na kwadrans, hehe.
Odpowiedz z cytatem
Lilly i Zuzka: 15/09/2010 










