Witaj!
Większość chyba ma i wózek i chusty. Ale jest też wiele dziewczyn, któe wózka w ogóle nie mają. Ja np. wózka głębokiego w ogóle nie używałam do spacerów, a wyłącznie do drzemki na świeżym powietrzu - wózek stał na tarasie a w nim sypiał syn. Do jazdy zaczęliśmy używać dopiero spacerówki jak młody miał jakieś 1,5 roku. Możesz spróbować bez wózka, w ciągu teraz nie problem go kupić jeśli stwierdzicie w pewnym momencie, że jest wam jednak potrzebny.
Tak, niejedno dziecko było noszone juz w szpitalu. Ja swojego młodszego zamotałam zaraz po wyjściu ze szpitala (a że urodził się przez cc - nastąpiło to w 7 dobie jego życia).
Ależ skąd! Nosisz wtedy, kiedy masz ochotę, kiedy dziecko tego potrzebuje! U mnie np. było tak, że większość czasu młody spędzał na podłodze w salonie, na kocu. Jak zaczynał się dopominać mojego towarzystwa - kładłam się obok niego, a jak akurat nie mogłam sobie na to pozwolić, bo musiałam coś zrobić - hop, do chusty - i tak sobie z nim chodziłam. Czasem przyglądał się, co robię, najczęściej zasypiał. Na spacery - zawsze w chuście, pod moją kurtką, a urodził się... dziś ma urodziny, więc to jesienno-zimowe dziecko
Zależy od waszych gabarytów i upodobań. Jeśli np. mąż jest dużo większy, ale to Ty bedziesz częściej nosiła, kup taką chustę, żeby przede wszystkim Tobie było wygodnie wiązać. Albo możecie kupić dwie (zwykle i tak na jednej chuście się nie kończy).
Zajrzyj tu: http://chusty.info/forum/forumdisplay.php?f=79
Moja zaczęła się podobnie - przy starszej kupiłam 40 pieluch i miałam dobre chęci, ale się poddałam, bo wszystko przesikiwała. Przy młodszym byłam mądrzejsza - kupiłam otulacze (Imse Vimse) i tak oto z tetrą i otulaczami odchowałam młodegoNIC nie prasowałam (po co się tak męczyć??), składałam tylko po praniu i już. Gdyby nie ta posiadana już sterta tetry, kupiłabym jakieś fajne formowanki, ale cóż, musiałam sobie radzić z tym, co miałam.





i prasowalnicę. I mój biedny nieborak do meczu i piwa zamiast orzeszków wyciągał prasowalnicę i prasował, prasował.
Odpowiedz z cytatem
.
