moja przygodę z chustą zaczęłam od hamalu, kolorek cudo -piękny turkusik , materiła przewiewny, mięciutki -no i zaczęłam się nosic. Mój mały od urodzenia nie był taki mały 4,5 kg na starcie... Na początku ciężko,ale jak sie wprawiłam to dawałam sobie radę nieźle... Na wiązanke skusiłam się , gdy koleżanka pokazała mi swojego elastyka... Dla mnie lepsza ze względu na kręgosłup, bolał nieźle...Za to w sumie obwiniam zszyty na ogon fragment materiału ... może tak trzeba ale jak patrzyłam na chusty oppamamy lub zolo to wygladały nieco inaczej. Taki brak możności rozciagnięcia materiału na całe kółeczko tez utrudnia dociąganie. I a początku to się bałam ,ze mi mały wysunie się, ciągle go podtrzymywałam ręką
No i po co te sznurki...
Planowałam ja sprzedac, ale mam sentyment no i kółkowa jest przydatna na spacerach, zmieści sie do torebki , gdy trzeba małego wrzucic, szybko się nada...