Wczoraj po raz pierwszy doświadczyłam, czym jest chustowe spotkanie... Urocze doświadczenie, zwłaszcza że mam już za sobą 3 lata noszenia (z małą przerwą).
Przed urodzeniem pierwszego syna, w szkole rodzenia pewna oświecona pani doktor (serio, bez przekąsu) pokazywała nam jak nosi w chuście już trzecie swoje dziecko, czym tylko utwierdziła nas w przekonaniu, że noszenie i tulenie jest bardzo tak
Wtedy kupienie chusty nie było takie proste, na szczęście załapaliśmy się na pierwszy rzut NATI, kiedy do wyboru były tylko dwa wzory. Śmy, bo nosimy oboje - tzn. ja i mąż.
Nie jestem może zbyt typową forumką, bo chustę mam tylko jedną
Dla porządku: Asia z Poznania, lat 28.