Jak będę się powtarzała za Visenną to wybaczcie - to zupełnie i całkowicie JEJ WINA, że sobie tą chustę kupiłam!
Nosiłam w sumie trzy razy w domu po jakieś 20, 30 minut i raz na spacerze.
Mam Lanę białą w beżowe gwiazdki - cudowny kolor, gwiazdki delikatne, wzór drukowany, jednostronny.
Malutka kieszonka zapinana na rzep.
Końce proste, nie są cięte pod kątem.
Zaznaczony środek - metkami naszytymi z dwóch stron.
Brzegi faktycznie lekko obłażą nitkami, podłożenie jest mocne, ale niestaranne.
Instrukcja NIE ZeŁUGUJE na to miano.
Kurcze, to NAJSZTYWNIEJSZA chusta, jaką znam. Chyba też NAJGRUBSZA. Niewyprana przypomina cienki dżins, worek, wykrochmalony obrus lub zasłonę. Ma ścisły, bardzo zwięzły splot i dosyć grube nici. Po praniu mięknie, ale tylko trochę (przynajmniej po pierwszym).
Podobno trzeba się nad nią popastwić, połamać solidnie, ale odpłaci się pięknym noszeniem.
I jak przy cienkich chustach - trzeba się przyłożyć do wiązania. Gruby materiał powoduje to, że jak się nam "zablokują" jakieś luźne kawałki to już tak zostaną. Nie mam mowy, żeby się pod ciężarem dziecka same rozeszły.







Odpowiedz z cytatem