polekont był moją pierwszą chustą.
nie zaprzyjaźniłam się z nim. zachęcona opiniami o jego miękkości, przychylności, o tym, że wiele wybacza, kupiłam tę chustę.

po pierwsze: jest gruba. znacznie grubsza niż inne elastyki (nie napiszę jakie, bo nie o nich mowa). ciężko naciągało mi się jęzory tej chusty tak, by dziecko nie wisiało. ale może była to bardziej wina braku moich umiejętności niż samej chusty. tak czy inaczej dziecko niechętnie w niej siedziało, a wysadzone miało spocone plecki (nawet wczesną, niezbyt ciepłą wiosną).

po drugie: kolory. de gustibus... etc., ale jak dla mnie - porażka.

po trzecie: czułam się w niej fatalnie. jak w papier toaletowy zamotana. to - ZAZNACZAM - subiektywne odczucie. być może dlatego, że obie z Młodą pociłyśmy się okrutnie w polekoncie.

jedyny plus to śliczne logo. ale logo to za mało, bym na dłużej zakolegowała się z tą chustą. już ją oddałam. i odetchnęłam z ulgą.
ot, taki POLE_knot.