Nie mam porównanie z innymi chustami ( na razie). Kupując ją kierowałam się tylko i wyłącznie kolorem i faktem, że akurat ktoś sprzedawał Polekonta a nie Gabi w czerwieni .

wyobrażenia kontra real- myślałam, ze jest bardziej milusia, taka milusia jak kaczuszka, a była po prostu miękka.Myślałam, ze będzie cieńsza i jeszcze bardziej elastyczna. Nie jest to zarzut i bardzo dobrze, ze nie jest bardziej elastyczna.

Plusy- jako totalny laik, nie tylko w kwestii chust ale i obsługi dziecka dałam radę zamotać. Właściwie to pomógł mi się przełamać, żeby tego dziecia chwycić, podnieś, przełożyć pewnie i sprawnie a nie jak jajko. Dodał mi pewności a dziecku nic się nie stało.

Minus- zupełnie niepotrzebny adres internetowy pod logo. Wygląda przez to jak produkt promocyjny, gratis do gazety ( ach, ze też nie dają takich gratisów). Powinno być samo logo. Jeśli producent boi się, że chusta nie będzie przez to rozpoznawalna powinien dać malutki napis ( polekont) pod logiem.
Nie spodobała mi się też instrukcja, jest czytelna a i owszem ale za mała. Jak się motałam to nic nie widziałam kładąc ją nawet na stole( nie mam sokolego wzroku ale ślepiec też nie jestem). Korzystałam ze strony chustomani.