Przez krótką chwilką mialam Carrysling w kolorze Lollipop.
To była najgorsza chusta w jakiej nosiłam. Mimo że chusta w dotyku była miękka to po zamotaniu wrzynała się w ramiona. Nosiło się w niej okropnie. Ciężko się dociągało. Marzyłam o tym, żeby jak najszybciej dojść do domu i wreszcie ją zdjać.
Teraz wiem, że Amazonasy będę omijać szerokim łukiem.