Ja juz recenzowalam Nati, ale chcialam jeszcze napisac pare slow o najnowszej wersji (bylam szczesliwa posiadaczka 2 starszych - najgrubszej Navy, srodkowej safari).

Teraz mam Kalahari, ktora jest swietna.

Tylko zaznaczam: nie zrazajcie sie, jak ja dostaniecie, trzeba ja od razu uprac, bo jest sztywna i strasznie sie gniecie. Natomiast juz po jednym praniu jest mieciutka no i sie nie gniecie. Teraz w ogole jej po praniu nie prasuje, jest gladziutka, takze po noszeniu.

Ja wczesniej lubilam niezlamane chusty, dlatego nowych nigdy nie pralam. Natomiast w najnowszej Nati pominieto jakistam proces produkcyjny, przez co pewnie nieuprana gniecie sie i jest srednio przyjemna.

Poza tym same superlatywy moge o niej powiedziec.

Acha, kalahari jest idealna dla poczatkujacych, swietnie sie pracuje z krawedziami, bo maja calkowicie rozne kolory, zawsze wiadomo za co ciagnac i nie trzeba sie zastanawiac, wpatrywac.