Odkopuję wątek z niebytu
Natek miałam kilka. Gdy tylko pojawiły się Grecje, miałam fioletową bawełnę - fajna, mięsista, ładnie się mota, naprawdę śliczna. Miałam też błękitne Palla Usheri i nie wiem dlaczego ich się pozbyłam (tzn. wiem, były dla mnie za krótkie, ale strasznie za nimi tęsknię). Motyle były miękkie, lejące się i nośne. Teraz mam jedwabne irysy i jestem zachwycona ich nośnością - zamotałam dziś w plecak tybetański moją 3-latkę i czułam się, jakbym miała na ramionach poduszeczki. O nośności jedwabi słyszałam historie, teraz odczuwam to na własnych ramionach. Poza tym są bosko miękkie, o fajnym zwartym splocie. Przy starszaku super, zobaczymy, jak się sprawdzą na noworodku Jak dla mnie naprawdę zasłużona 5
Z administracją firmy nigdy nie miałam żadnych problemów.