Ja się wpisuję w chór zachwytów
Mam Annę i od dzisiaj Inkę - obie kupiłam używane, według mojej oceny, już złamane, bo nie czuję żadnego oporu przy wiązaniu. Są to chusty, w których każde wiązanie mi "samo wychodzi", 11 kg siedzi stabilnie, a ja nie czuję ciężaru. Nic się nie wrzyna i nie osiada. Nawet jak się pojawi luz, który wymaga dociągnięcia, to, nie wiem jak, ale dziecko mi i tak nie osiada, ja tylko czuję, że pojawił się luz. Jeżeli się rozmotuję w celu poprawienia tego luzu i dociągnięcia, to dziecko i tak siedzi w tym samym miejscu, co siedziało. Noż kurczę, chyba nie ma łatwiejszej chusty w obsłudze
Czuję się chustozaspokojona tymi dwoma chustami. Powiedzmy, że mam jedną chustę w tonacji czerwonej, a jedną w niebieskiej....z tym, że ta "niebieska" jest też fioletowa