Miałam Annę i czerwonego Leona. Anna - bomba. Miękka ale mocna, podatna, łatwo się nią manwrowało.
Leosiem byłam zachwycona na początku, ale szybko mi się znudził, kolor był zbyt intensywny jak dla mnie. I z perspektywy czasu muszę powiedzieć, że dociągało mi się go nieco gorzej od Anny, był taki "kłaczaty"