Mam pogryzione plecy... Tak mój młodszy smyk reaguje na propozycje chustowania. Niby da się zamotać, ale szybko dochodzimy do tego, że jednak ląduje w wózku. Moje wrzaski wyraźnie mu się podobają, a ja nie umiem tej reakcji powstrzymać. No i po wrzasku gryzie jeszcze mocniej.
Generalnie zaczęłam się bać i wsadzam go od razu do wózka. Plecy zostawiam starszemu... na wszelki wypadek. A że starszak nie zawsze się zmęczy to mam normalnie syndrom odstawienia.
Plecy mnie swędzą, bo schodzą mi ostatnie strupki z łapatki przypominające o ostatnich bolesnych doznaniach.
Pocieszam się, że tak było i z karmieniem. Mały miał okres gdy z wielkim upodobaniem próbował mi odgryźć sutki. Przeszło... teraz też powinno. Prawda? Bo ja mam jeszcze chętkę na pewne chusty...
Jest jeszcze ta możliwość, że zimą będzie mi bezboleśnie wygryzał dziury w kurtkach, ale przynajmniej sobie ponoszę.
Inna sprawa, że cierpi mój kręgosłup, bo mały nie jest na NIE jeśli chodzi o noszenie w ogóle. Na rączki proszę bardzo, ale jak tylko mamuśka chce sobie ulżyć...
Dziękuję za uwagę, już mi lepiej![]()





Odpowiedz z cytatem

Mikolajka 2011 
