Zaprzepaściwszy szansę na szczęśliwe małżeństwo (który facet zniesie długi żony jak buduje dom? ), nadszarpnąwszy poważnie kartę kredytową (jak któraś doniesie małżowi to ...), ponapastowawszy najcudowniejszą sprzedawczynię na forum (która mnie tak rozpieszcza jak nie Vega) spieszę donieść, że:
Żakard elipsy to najbardziej mięsista chusta jaką posiadam. Mota się bez problemu, nosi świetnie, kolory ma boskie. Zakochałam się i nie oddam. Na zasłonki bądź obrusik potem przerobię, ale nie oddam.
Indio eis z lnem zaczarowało mnie zupełnie. Długo się opierałam czarownicom indiofilkom, ale teraz rozumiem ich zachwyt. Przetestowałam to cudo dzisiaj dwukrotnie, czyli Kubełek spędził w chuście jakąś godzinkę. Wiązane bez prania motało się świetnie, wyglądało zabójczo, niosło bosko. A po praniu zdębiałam, bo zrobiło się jedwabiście miękkie. Kombinuję następne - smaragd, konopie, na kaszmir mnie nie stać, ale coś wymyślę (Pasja, gdzie mieszkasz? o której wychodzisz na spacer? jakie masz zamki w drzwiach? masz psa? (na takie poświęcenie nie jestem jeszcze gotowa) )
Czyli znowu 2:0 dla Didymosa. Trafiony-zatopiony(a).

Kochana Administracjo, czemu nie można jeszcze raz kliknąć w ankiecie najwyższej noty??? Ja chcę!!!