Dziś zachustowałyśmy wspólnie jej 10-tygodniową córeczkę.Kieszonkę motałam na sobie,a Sąsiadka na sobie.I ma talent dziewczyna,bo ładnie wyszło.Maleńka zasnęła prawie od razu.A potem jeszcze tatę maleńkiej w chustę owinęliśmy.Oczywiście zabrałam mojego małża i dzieci,żeby dobry przykład dawali

.Skończyło się na piwku w ogrodzie i pogaduchach.

Nie było to trudne zadanie,bo dziewczyna mądra i czuła jako matka i otwarta na nowości,a najważniejsze,że chętna spróbować.Jak już będzie miała neta,to ją tu zaproszę,bo gdzie jej będzie lepiej,jak nie z nami

Jak się uda zachustować jej teściową( nawiasem mówiąc też ok!),to robimy bibę na maksa


