Dzień dobry, cześć i czołem
Jestem mamą 3,5 miesięcznej Klaudii - małego Wyjca, który lubi stawiać na swoim. Jeszcze jak byłam w ciąży to zainteresowały mnie wszelakie stronki na temat chustowania, później koleżanka kupiła sobie własny "kawałek szmaty" i zaraziła mnie już doszczętnieZażądałam w ramach prezentu dla dziecka chusty od krewnych z Anglii i zostałam obdarowana tkaną Calin Bleu w kolorze czekolady. Obecnie jesteśmy z małą na etapie ćwiczeń domowych, czyli wiążę ją w kieszonkę i łazimy dopóki jej się nie znudzi (mieszkanie ma już obcykane w tę i nazad, więc nudzi się szybko
).Jestem raczej małą osóbką (niecałe 160 cm) i mizernej wagi
(50 kg), więc po zamontowaniu sobie chusty z dzieckiem czuję się jak w 9 miesiącu ciąży
Ale to i tak lepsze od nosidełka - miałam okazję nosić w takowym prawie roczne dziecko i czułam się, jakby mi ktoś zamontował siedzenie z malucha z pasażerem w środku
Do tego mam wadę kręgosłupa i po pewnym czasie noszenia, nawet w chuście, moje plecy zaczynają dawać "znaki-sygnały" że mam natychmiast zaprzestać.
Oj, zresztą to temat na inszy wątekZakładam, że obowiązek przywitania się został dopełniony. I od razu spytam - czy są tu jakies mamy-chuściarki z Lublina? Oprócz Gosi Foks (z którą notabene chodziłam do jednej klasy w liceum - hejka, Gosiu
).



Do tego mam wadę kręgosłupa i po pewnym czasie noszenia, nawet w chuście, moje plecy zaczynają dawać "znaki-sygnały" że mam natychmiast zaprzestać. 
Odpowiedz z cytatem
















pozdrawiam i tak myle juz o spotkaniach chustowych, chociaz nigdy jeszcze nie bylam...
