-
Chustoholiczka
Mam chustozaspokojone dziecko
Jakieś 4 dni temu przeżyłam szok. Myslałam, że to chwilowe, wiecie, za 2 dni świat wróci do normy i te sprawy. Ale nie wrócił.
Wszystko zaczęło się w zeszłym tygodniu. Chociaż nie, jeszcze wcześniej. Miesiąc temu wsadziliśmy nasze TYLKO chustowe dziecko od samego urodzenia, do spacerówki. Raz na jakiś czas w w ramach eksperymentu ją wsadzaliśmy, ciekawi, jak to też tym razem Lena się zachowa. Niczym nas nie zaskoczyła -był foch, że my razem a ona osobno i ogólny smutek.
Daliśmy spokój i sprzedaliśmy wózek.
W zeszłym tygodniu spotkaliśmy się w znajomym dzieciowym towarzystwie. Był kocyk, zabawki, obok zaparkowane wózki.
Lena najpierw postała przy jednym uważnie obserwując, po czym zażyczyła sobie przejażdżki. Cóż było robić, chwilę pojeździłyśmy i dałam spokój.
Nie przywiązałam większej wagi do wydarzenia, aż do dnia następnego.
Poszłyśmy do piaskowicy, jak zwykle obok kilka wózków stało. Co zrobiło moje dziecię? Urządziło 2x w ciągu pół godziny histerię, że ona chce pojeździć i nic a nic nie obchodzą jej argumenty że cudzych wózków cichaczem się nie zabiera na przejażdżki.
Wieczorem pojechaliśmy po spacerówkę
Jeszcze tego samego dnia Lena zażyczyła sobie dodatkowy wieczorny spacer nowym nabytkiem. Jechała jak królowa pozdrawiając napotkanym przechodniów leciutkim machaniem rączką.
I tak to trwa do dziś...
Jak tylko zlezie z łózka idzie do wózka, na spacery tylko w swojej karocy życzy sobie jeździć.
Chusta leży.
Boże, to już koniec?
Tak to będzie już tylko wyglądać?
A gdzie moje jeszcze-nie-nabyte pawie, nino i cała reszta?
Wcale nie jest mi smutno...
Dagis już wiem co czujesz
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum