Wyszliśmy z dziećmi na spacer na Jarmark Jagielloński. Ja w Simonku, 3-latek w wózku i starszaki pieszo oczywiście

najpierw na deptaku dziewczyna z córką w jakiejś białej 'szmatce'. Nawet ją zaczepiłam bo strasznie luźno miała to dziecię i jakoś tak zamotane że nogi schowane były pod chustą i jakoś to wszystko strasznie wyglądało myślałam że zaciągnę na spotkanie chustowe, ale okazało się że z Niemiec przyjechała tylko na wakacje, a luźno ma bo do karmienia tak- no nie wiem, może sie nie znam

potem "U szewca" widziałam rodziców z dzieckiem w czerwonej chuście (tata zamotany był) Oczywiście się nie odważyłam zaczepić

A i jeszcze taka historia- podchodzę do jednego ze straganów, a pan do mnie:
- o, to pani!
-??
- NO pani co w tych chustach nosi..
- taak, ii?
- no, co w zeszłym roku panią tu spotkałem!
- a nie, to na pewno nie ja, bo jeszcze nie nosiłam wtedy, ale teraz dużo osób nosi tak dzieci
W każdym razie pan był zachwycony chustą i naszą czwórką dzieci i dał nam rabat

Taki przyjemny dzień nam się trafił