Wszystko było super, motalismy sie najczęściej w kieszonkę, plecki ładnie w C zaokrąglone, a tu od 2 dni bunt na pokładzie. Jak zaczynam wiązać młody opiera swoje lapki na mojej klatce i je prostuje wyginając się do tylu i w tym samym kierunku odwracając główkę ( kręgoslup w C, ale w drugą stronę). Przez to nie mam możliwości porządnego dociągnięcia górnej części panelu. Probuję go do siebie przykleić i na chwileczkę mi się udaje, ale zanim zdarzę dociągnąc to już jest znowu wygięty. Nie płacze, nie marudzi, tylko się wygina. Nie wiem czy to wina przyzwyczajenia do kółkowej, bo ostatnio często w niej się nosiliśmy i tam może ma lepszy widok. Oczywiście problem mija, gdy młody robi się senny. Jestem przerażona, bo za 3 tygodnie jedziemy w góry i przecież nie będę go na dłuższe trasy na boku wiązała, a plecaczka się jeszcze boję
. Co tu zrobić?



. Nie płacze, nie marudzi, tylko się wygina. Nie wiem czy to wina przyzwyczajenia do kółkowej, bo ostatnio często w niej się nosiliśmy i tam może ma lepszy widok. Oczywiście problem mija, gdy młody robi się senny. Jestem przerażona, bo za 3 tygodnie jedziemy w góry i przecież nie będę go na dłuższe trasy na boku wiązała, a plecaczka się jeszcze boję
Odpowiedz z cytatem