marsupi ma wszystkie plusy nosideł -czyli wygoda i szybkość zakładania, a ponadto nadaje się dla niemowląt, co przy małych krzykunach (jak mój) ma niesamowite znaczenie. pasy dociąga się jak poły chusty lub pasy w meitaju, dzięki czemu można fajnie przykleić do siebie nawet malutkiego noworodka. noszę Kalinę w marsupi odkąd skończyła miesiąc i bardzo je sobie chwalę, w wielu sytuacjach jest po prostu niezastąpione. moje dziecię jest (delikatnie mówiąc) wymagające, poza tym mam drugiego malucha w domu i często nie mam cierpliwości tudzież czasu na ciągłe wiązanie i odwiązywanie chusty. wtedy marsupi sprawdza się rewelacyjnie.
a kolor cudowny, identyczny jak indio rubinrot - często leżą koło siebie, wtedy zlewają się w jedno.
nasza fotka z ostatniego spotkania chustowego, Kalina ma tu niecałe 2 m-ce: