-
-
Chustoguru
Mamy wózek. Mój mąż, gdy jest sam, używa wózka chętnie na spacerach. W Kościele też się sprawdza, bo póki Miłosz nie chodzi, nie ma z nim co zrobić w czasie godzinnej mszy, więc jest trochę na rękach, a trochę zajmujemy go w wózku. Najczęściej jednak pod koniec mszy zasypia w MT. Ja nie używałam wózka prawie w ogóle, ale ostatnio 2 razy zdarzyło mi się wziąć Małego na spacer na kółkach. W "trasie" coraz bardziej czuję jego ciężar w stawach biodrowych i nie wiem, czy nie będę używała zamiennie wózka i chust/nosideł, bo bywało, że wracałam ze spacerów poważnie obolała. Po domu Miłosz jest noszony bardzo dużo, bo tylko tak jest w stanie zasnąć.
P.s. Nigdy nie ruszam się bez awaryjnego nosidełka.
Ostatnio edytowane przez Pat ; 18-11-2011 o 17:51
-
Chustomanka
też mam wózek, jeździmy nim po bliźniaki do przedszkola (ubieranie ich zajmuje tyle czasu, ze w chuście/nosidle pot mi po d... leci) i po większe zakupy, do szkoły chusta lub manduca, do różnych dziwnych urzędów też sobie z wózkiem nie wyobrażam, doceniłam to ostatnio kiedy było pełno spraw do załatwienia na II piętrze bez windy...
-
Chustonoszka
uff... ulżyło mi, bo już myślałam, że jestem za wygodna, a inne chustowe mamy to wielbłądy. my jeździmy w wózku od kiedy Lena dobiegała roku. kiedy było ciepło dość rzadko, bo było siedzenie na rowerze i to dla mnie duuużó przyjemniejsze, ale teraz bez wózka byłoby ciężko... ona z resztą go bardzo lubi... jak widzi wózio to się ogromnie cieszy, bo może zwiedzać okolice...bo oczywiście w musi się coś dziać kiedy jest w wózku. W przeciwnym razie "mama!!!" i hajda w mandukę. a do spania na spacerach po lesie to tylko wózek... mamy dwa używane..niezbyt wygodne, ale szkoda nam kasy na lepsze... może przy kolejnym.
-
Chustonówka
Mam wózek, a jakże. Czasem się jednak przydaje. Po dwóch miesiącach odkupiliśmy od sąsiadów gondolkę (mają synka starszego od Aurelci o pół roku), kiedy trzeba było wybrać się do centrum handlowego na poważne zakupy ubraniowe (dla nas, nie dla dziecia). Wygodniej było te zakupy robić i wieźć wszystko z powrotem. Jak na razie używaliśmy go dosłownie kilka razy, ale lubię wiedzieć, że w razie czego jest. Na mniejsze zakupy, na spacery, to tylko chusta. No i czasem po domu, jak malutka ma gazy albo ogólnie jest marudna. W chuście od razu śpi.
-
Chustofanka
Nie wyobrażam sobie funkcjonować całkowicie bez wózka. Hania lubi wózek i bez problemu zasypia na dwu -trzy godzinne drzemki podczas spaceru. Póki co używamy jeszcze gondoli cały czas. Poza tym po zakupy spożywcze wyszłam parę razy w chuście i ciężko mi było potem donieść do domu, a tak wrzucam pod wózek i jedziemy. Z kolei wszystkie wyprawy komunikacją miejską, wyjścia żeby cokolwiek załatwić, krótkie wyjścia na spacer - tylko i wyłącznie chusta. Także u nas tak pół na pół wychodzi, choć ostatnio co raz częściej wygrywa chusta jednak.
-
Chustonówka
My mamy dwa wózki ale od kiedy mamy chustę stoją nieużywane, pewnie parasolka przyda się jak Mati zacznie chodzić, na razie nie czuję potrzeby wózka.
Na spacery chodzimy w chuście, jak jedziemy na zakupy to i tak Mati budzi się z chwilą wyłączenia przeze mnie silnika samochodu, wiec biorę go do chusty.
Ostatnio rozważam zostawienie go z nianią, ale przyznam że myślałam o niani chustowej, ale może nie ma takowych - nie wiem, jeszcze nie zaczęłam szukać.
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum