Mój się kurzy już prawie rok
Pójdzie na sprzedaż.
Mój się kurzy już prawie rok
Pójdzie na sprzedaż.
Weronika (2008) Wojciech (2010) Witold (2013)
Z bliźniakami to ja niestety muszę, jak chcę gdzieś sama wyjść. Ale zawsze sobie wtedy myślę, że gdybym miała jedno dziecko, to wózek stałby w kącie albo w domu służył za mobilne łóżko w dzień. Szkoda mi lasek, że muszą tyle w wozie jeździć, ale cóż...
jasne ze tak. jak ide na poczte obladowana paczkami (a tak jest zazwyczaj kilka razy w tygodniu), to nie wyobrazam sobie ich targac plus dziecko jeszcze . a w drodze powrotnej zakupy...i nie konczy sie na bochenku chleba czy paczce herbatnikow, zawsze jakies mleko trzeba przytargac, owoce, tu nagle proszek do prania, i inne ...okazuje sie potem, ze wracam obladowana jak osiol tak samo, jak wyszlam z domu.a nawet bardziej.
i uprzedzajac-cotygodniowe zakupy w duzym markecie za pomoca auta sytuacji nie rozwiazuja;/
no,ale jak nie musze nigdzie isc, niczego wysylac ani niczego wracajac kupowac, to wozek zostaje w domu oczywiscie. a teraz wyprawy do pobliskiego parku czy plac zabaw to Nina woli odbywac na nogach...obawiam sie, ze bede musiala teraz chusty zamknac do nastania kolejnego chusciocha...![]()
Używa tylko moja mama. Wózków u mnie mnogo-jeden u mamy, jeden w komisie, dwa w piwnicy.
Używam i to często. Jeśli wychodze w czasie drzemki Oli to jak jest ciepło lubie usiąśc na lawce i poczytać książkę. Wychodzilam też tylko z wozkiem rok temu w upały.
Często mam takie fazy, że np tydzien chodze tylko z chustą/nosidlem a potem tylko z wózkiem![]()
Ja dziś po kolejnej nieudanej próbie z wózkiem się poddaję i wózek idzie w odstawkę. Głęboka gondola - bo Wicek jeszcze nie siedzi. Nie daje się włożyć do wózka...ryk, wrzas, jazda też go nie uspokaja - dziś finał był taki, że niosłam go na jednym ręku (waży prawie 7kg) a drugą ręką starałam się pchać wózek, który zjeżdżał mi raz w prawo, raz w lewo. Ja się umęczyłam, Wicek niezadowolony i niewyspany i ogólnie porażka.
A w chuście spokojnie sobie siedzi, ogląda i zasypia jak ma ochotę - a przy tym wszyscy na około zachwyceniMoże ze spacerówką będzie lepiej.
Wicuś 01.2011, Lili 01.2013, Ignaś 10.2014
używam, głownie do wożenia zakupów. i klamotów jak jedziemy gdzieś na cały dzień.
jak Maciek był młodszy wózek służył tez do spania, i jako krzesełko gdy zdarzało sie nam latem jesc "na mieście"
Damian 07.01.2005
Maciek 07.09.2009
Tomek 17.04.2014
Jaś 15.01.2013 [']
1% Maciek
https://subkonta.jim.org/nasze-dzieci/profil?id=778572
uwaga: znikam na weekendy: odwyk i czas dla rodziny
Używam wózka. Mały dużo lepiej sypia jednak w wózku. Gdy jest w chuście, budzi go każdy mocniejszy podmuch wiatru.
Ja też używam na zmianę z chustą... czasem targam jedno i drugie ;P
My uzywamy kiedy idziemy na długi spacer. Ostatnio zdarzało się to prawie codziennieJakoś mi wygodniej siąść na ławce i czytać książkę jak mały śpi w wózku. Poza tym jest już naprawdę ciężki, a nie umiem jeszcze nosić go na plecach ;] Jak idę łazić po sklepach, albo załatwiać jakieś sprawy to wtedy zdecydowanie chusta wygrywa!
Gondoli nie mieliśmy. Spacerówkę głównie babcie używają. Ja może kilkanaście razy i większość tych spacerów kończyła się tak, że dziecko wracało w chuście kółkowej, a wózek pusty.
używam. coraz rzadziej, ale używam.
najczęściej wtedy gdy wybieram się na dłuższy spacer, Dzik zasypia wtedy snem kamiennym i śpi jeszcze po powrocie do domu.
na pocztę chodzę z Dzikiem w chuście, ale to z czystego wyrachowania. załatwiam wtedy wszystko w trymiga, bez kolejki.
myślę że wózek osiągnie u nas wkrótce status odświętnej atrakcji. przedwczoraj zamontowaliśmy na stelażu spacerówkę i dziecku prawie szczęka odpadła z radości, przez tę nową perspektywę![]()
Dla Młodego wózek sporadycznie, a w zasadzie to już wcale...
Ala Młodej ostatnio częściej, bo choć Ona spaceruje głównie na nóżkach, to czasami Jej się jednak te dzielne nogi zmęczą i chce na rączki (bo niechustowa- jeszcze!). A że jest co dźwigać, to ratuje nas spacerówka- parasolka.