Ja swoj Quinny mam nadal i ciągle się waham czy sprzedać czy nie.
Jego zwrotność i łatwość prowadzenia przeważają.
Ja swoj Quinny mam nadal i ciągle się waham czy sprzedać czy nie.
Jego zwrotność i łatwość prowadzenia przeważają.
Anto 25.08.2008
Zosia 24.10.2011
Fasolka Listopad 2019
Mam ale dla rodziny jeśli chce małego wziąć na spacer. Gondola nie przydała nam się wcale bo młody miał w niej bunt, dopiero gdy zaczął siedzieć (9miesięcy) zaczął tolerować spacerówkę (ale gdy ja prowadziłam wózek zawsze kończyło się to wsadzaniem go do chusty i pchaniem pustego wózka). A teraz to Mateusz już coraz częściej samobieżny...
"Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty." Frank Zappa
Dorota, mama Mateusza - 06.05.2008
Przy pierwszym dziecku wózka prawie nie używałam, odkąd zaczęłam nosić. Ale przy dwójce już bez wózka nie daję rady... Zwłaszcza odkąd Młodsza oprotestowała chusty.
ChustoHolizm
Zuzia 21.12.2005
Ania 26.06.2008
Mateusz 04.08.2011
Doradca - Partner Akademii Noszenia Dzieci
Ja speediego właśnie niedawno sprzedałam... i już trochę żałuję, bo to największa spacerówka, a komfort prowadzenia jest nieporównywalny z niczym innym. Ale był niestety za duży do naszego samochodu i w jego miejsce kupiłam inny, mniejszy wózeczek, bardziej taki przewozowy niż spacerowy, bo rzadko go używamy ( starszy zazwyczaj chodzący, a młodsza póki co w chuście ). Ale w sumie to spokojnie potrafię wyobrazić sobie życie bez wózka - w ciągu ostatnich dwóch miesięcy tylko raz żałowałam, że nie mam go przy sobie.
Siaś 07.2007 Ninia 04.2009 i Lolek 12.2010
Kozdy cłek fce mieć swój rozum. Kóniec kóńcym telo rozumów, kielo ludzi. A godajóm, ze rozum jest jedyn! Jakoz jedyn, kie kozdy hebluje po swojemu.
mam, i używam zamiennie z chustą. i nie wyobrażam sobie go nie miec![]()
edycja
Ostatnio edytowane przez v ; 29-11-2009 o 22:49
Miałam wózków - uwaga - 6 ( słownie : sześć ) przez pół roku życia Zochy.
Tragedia.
Ciężkie albo/i telepiące albo/i trudne do prowadzenia albo/i za niskie itp itd....
Oczywiście nasze chodniki nie nadają się do wózkowania i przyczyniają się do mojego stosunku do wózkowania.
Finał jest taki, że mamy maclarena który jeżdzi w aucie ( na jakiś nie wiem jaki kosmiczny wypadek ) a Sofia jest noszona lub drepcze sama ( coraz bardziej niestety ).
Noszę ja, Mariu, babcia Sofki i jej Pradziadek.
Przy następnym dzieciu spróbujemy bez wózka.
Mery&Mariu->Fifi&Lilu
http://www.dpp.warszawa.pl/
Mam, bo:
- dziecko grudniowe i jakos nie wyobrazalam sobie chustowania niemowlecia na mrozie
- mam problemy z kregoslupem i nie moge duzo nosic
- idac do knajpy czy znajomych przydawal sie fotelik, zeby Zojke na chwile tam odlozyc
- teraz na spacery chodzi niania, no i spacerowka duza i rozkladana calkiem do spania b. sie przydaje
Generalnie raczej sobie nie wyobrazam bez wozka...
Zoja - bożonarodzeniowy prezent '08
mam.
stoi w sypialni i miejsce zajmuje![]()
Nie tak.
Nie teraz.
Nie w ten sposób.
Pojawia się zbyt wcześnie i zbyt nieoczekiwanie.
To, co nieuchronne
Jest potwornie przedwczesne.
Powinno przyjść dopiero później.
Jutro. Za rok. Za sto lat.
[Gerhard Zwerenz]
Mam obecnie dwa, stoją i się kurząJeden jest niby na spacery na teraz, drugi bardziej przyszłościowo jako spacerówka na przyszłą wiosnę i później, teraz korzystamy jak jedziemy gdzieś samochodem i potrzebujemy wózka, bo mieści się do bagażnika
Brawo zwłaszcza dla Pradziadka![]()
Mamy. Stoi w salonie i koty w nim śpią.
![]()
***
4pupy - naturalnie dla pupy
***
"Czy nie starczy, że ogród jest piękny?
Czy muszą w nim jeszcze mieszkać wróżki?"
D. Adams