Współczuję przeżyć. Niech się szybko ładnie zagoi, a faktycznie, te plastry jak mają zamiar zdjąć ?

Madzi powiesiłam chustę jako huśtawkę, ale i szybciej zdjęłam. Nie dość, że bujała się właśnie bardzo blisko framugi. Potem bujała misia i z okrzykiem radości leciała na tę chustę, a ja tylko obliczałam, kiedy przywali z tej radości. To na koniec wsadziła jakoś dziwnie głowę w chustę i zaczęła się kręcić, zaplątując, a ja już widziałam jak mi się dziecko zaraz udusi Szybko oswobodziłam ją, zdjęłam chustę przy ogólnych lamentach, w domu nie zawieszę nigdy więcej