Chusta poleciała dalej, więc pora na opis wrażeń.
Po pierwsze - dziękuję za możliwość testowania.
Wzór chusty bardzo przypadł mi do gustu. Nie cierpię różu, ale to połączenie pudrowego różu z szarością i lekkim połyskiem wydało mi się bardzo eleganckie. Przebolałabym nawet tę niebieską nitkę - chowałam ją pod pupę dziecia. Sam rysunek trochę przywodzi mi na myśl Bellę od Sensimo, ale moim zdaniem jest ładniejszy i bardziej szlachetny.
Skład też mnie zainteresował - wcześniej nie miałam do czynienia z bawełną czesaną, a tu mamy 100% bawełny czesanej, która podobno jest miększa od zwykłej. Ale wzięłam chustę do ręki i stwierdziłam, że tak twardej bawełny jeszcze w ręku nie miałam. W pełni zgadzam się z córką Zulam - jak obrus na świąteczny stół.
Z moimi nadwątlonymi zapaleniem stawów nadgarstkami docięgnięcie tego okazało się wyzwaniem. I choć z innych chust robię niezłe plecaki - z tej mi nie szło. Nawet Martusia (9,5kg) mi w niej ciążyła i luzowała plecak, choć chusta nie jest bardzo śliska. Przy Julku (13kg) po 15 minutach miałam serdecznie dość. Andrzejka (17kg) nie odważyłam się w nią zamotać.
Gdyby ktoś mi taką sprezentował, uszyłabym z niej nosidło i pewnie byłabym zachwycona. Jako chusta zupełnie mi nie pasuje. Po tym teście zrezygnowałam z licytowania jej na aukcji dla Majki.
![]()



Odpowiedz z cytatem