Jestem zwolenniczką teorii że takie małe dziecko nie jest w stanie terroryzować nikogo. Komunikuje tylko swoją potrzebę, nie przewidzi w przyszłość skutków swojego działania.
Dlatego w ogóle nie podoba mi się mówienie żeby dziecko czegoś "oduczyć". No bo jak można oduczyć spełnienia potrzeby ( to tak jakby oduczać jeść, spać itd).
Można natomiast spróbować spełniać te potrzeby w inny sposób, u mnie pomogło noszenie w chuście. NIe w momencie zasypiania tylko w ogóle. Od kiedy przynajmniej godzinę dziennie noszę w chuście, Tosia nie chce się już tak przytulać w nocy, i o wiele lepiej śpi. Czasem, kiedy długo noszę, mam wręcz wrażenie że dzieć domaga się położenia na płaskim i bardzo chętnie przebywa w swoim łóżeczku. Takie moje spostrzeżenia.