Mój mąż na początku się tylko przyglądał uznając, że ostatecznie to sama będę się z tym szarpać (pranie itd) skoro się uparłam. Rację przyznał mi już po miesiącu jak sobie uświadomił różnicę w objętości i ciężarze worka na śmieci, który raz w miesiącu musiał wyciągać z kubła i wynosić przed bramę. Doskonale pamiętał jak to było kiedy większość zawartości worka (segregujemy śmieci) to były zużyte pieluchy.






Odpowiedz z cytatem