W kreciku to myślę, że jest problem z tłumaczem/tłumaczami (różne osoby różne tomy tłumaczyły). Mam wrażenie, że po pijaku klecili te zdania. Niektóre tomy są dla mnie bardziej znośne, to chyba akurat jedna osoba je tłumaczyła.
W tych podstawowych muminkach nie ma Bobka, a dopiero w komiksach jest. Z tego co kojarzę pod angielską nazwą Stinky. Zastanawiam się nad tokiem myślenia tłumacza: bobek, w sensie kupa, czyli coś co śmierdzi?
W tych książkach o których Marta piszesz bobek to pizmowiec. Czy pizmowce śmierdzą?



Odpowiedz z cytatem