Jak to źle zabrzmiało... Piję do samej siebie i mojej nowej natki, którą zaplatałam w warkocze i spałam na niej, nosząc w tym czasie w elastyku. A noszenie tak naprawdę bardzo bardzo pokochałam, gdy w sumie przez przypadek trafiła do mnie cudownie miękka i wysłużona chusta. Ale nie ma tego złego, dziewczyny dobrze radzą, wypuść chustę w świat
Sama wypuściłam moją dechę i będzie krążyć po forum, dopóki nie zmięknie
Ach, jakże się cieszę, że nie muszę się z nią męczyć
Miałam lniany agat, to chyba to samo (?). Nie wiem, ile bym go łamała do masełka, bo nie zagrzał u mnie miejsca, ale właściwie po pierwszym praniu/zaplataniu/prasowaniu/noszeniu wyraźnie zmiękł i całkiem przyjemnie się go motało.




Mam nową LF czekoladowy lniany agat, i pożyczoną od koleżanki pasiastą pościelówkę. I łatwiej jest mi dociągnąć tą pościelową niż moją piękną nową i firmową. Trochę sie boję że mi córka wyrośnie z chustowania zanim złamię to moje cudo.
. A noszenie tak naprawdę bardzo bardzo pokochałam, gdy w sumie przez przypadek trafiła do mnie cudownie miękka i wysłużona chusta. Ale nie ma tego złego, dziewczyny dobrze radzą, wypuść chustę w świat
Ach, jakże się cieszę, że nie muszę się z nią męczyć
Odpowiedz z cytatem