ja rozumiem, dletego napiałam że to moje przemyślenia.
ja leciałam i do przodu i do tyłu. z przodu udawało mi się osłonić główkę, lecąć do tułu przygniotłabym dziecko (było z przodu)
w komunikacji miejskiej to juz bezdyskusyjnie z tyłu jest niebezpiecznie i ze wględu na ew szarpnięcia czy hamowanie i ze względu na pchających sie ludzi.
w warszawie wielokrotnie musiałam osłaniać Tomka (wczesniej Maćka) i przed wscipskimi rękami co i po prostu chamsko rozpychającymi się.