Wspólczuję tego etapu Pomarańczko.
Przechodziliśmy go gdy R miał 2 lata i wreszcie nadeszło ciepło (to ciepło naprawdę jest ważne-dla naszego komfortu psychicznego i chyba dziecku robi się wygodniej bo przewiewnie i lekko na pupie). Na początku też nie mogłam uwierzyć że w takim tempie zasikuje cały zestaw ubrań. Potem było rzadziej. Wtedy wydawało mi się że brakuje mi umiejetności żeby odpieluchować dziecko, bo po prostu nic nie działa.
Ale zadziałało... Po dwóch dniach (zaczęliśmy przed weekendem) było ok 10% zasikanych ubrań. Po ok tygodniu mieliśmy odpieluchowane w dzień dziecko. Odpieluchowanie w nocy to była inna bajka. Tutaj okazało się że ważniejsza jest gotowość dziecka. Nie szło nam zupelnie, aż w końcu pieluchy nocne pozostawały suche, a R sam sobie je rano zdejmował i siadał na nocnik.
Nie ma zaklęcia, recepty czy sposobu. Jeśli zauważysz że dziecko jest tymi próbami zmęczone albo Wy to odpuść na jakiś czas. Ale możesz być pewna że następnym razem nie zaczniesz znów od samego początku, bo gdzieś tam w łepku malucha już się lampki zaświeciły

Trzymaj się i nie daj się Powodzenia