to nocne wysadzanie wspominam jako koszmar. chłopcy (szczególnie Damian) nie budzili się tylko w półśnie sikali płakali nie chcieli siadać ani stać lecieli przez ręce trzeba było dwóch osób. w dodatku nie tolerowali nocnika nawet w dzień- tylko kibelek. w końcu kilku lekarzy (w tym psycholog) kategorycznie kazali dać sobie i dziecku spokój i zakładać pieluchomajtki.
przy Macku tak długo sie nie mordowałam zwłaszcza ze tuz po odpieluchowaniu była przeprowadzka i kibelek tylko pietro niżej.
Maciek po ok pół roku po odpieluchowaniu w dzień zaczął kontrolować się i w nocy ale nadal ządał pieluchy więc zakładałam majtki treningowe żeby mial ten komfort ze jak popuści idąc do łazienki (po schodach) to nic się nie stanie. z majtek zrezygnował dopiero w wieku 4 lat mimo że wpadki (takie popuszczenie) zdarzyło se tylko kilka razy.
natomiast ogólnie do odpieluchowywania w dzień Mćka miałam ze 3 podejścia i ciagle coś nam przeszkadzało a to przeprowadzka a to masakryczne zimno w kibelku, a to mój strach przed zasikanymi kanapami, łóżkiem i dywanem w wynajmowanym mieszkaniu. dopiero jak było ciepło i oboje wyluzowalismy w temacie- udało się
eksperymentalne spanie na mokro nawet we własnym łóżku w przypadku Damiana np. nie kończyło się pobudką a ZUM-ami niesteyy więc ja tej metody nie polecam...





Odpowiedz z cytatem
