Mój też się kwalifikuje do tytułu! Szepnąć wystarczyło o kryzysiku macierzyńskim,a on na to :kupię Ci drugą chustę! Lepiej się poczujesz? (Dodam, że to dla nas wyzwanie ekonomiczne nie lada) W dodatku sam chętnie nosi i decydowaliśmy o noszeniu zupełnie wspólnie.
I był jedynym tatusiem na warsztatach chustowych, na których byliśmy