Witam
Zgodnie z tematem odpowiadam jak TO się zaczęło...
Częściowo zaczęło się przy moim synu [mam rodzinę "składaną" - syn mój, córa męża... idealne rozwiązanie dla kobiety chcącej 3 dzieci i odmawiającej kolejnych 2 porodów - dorwać dzieciatego Lubego]. Młody był od maleńkiego chustowany, już w ciąży ćwiczyłam wiązanie na misiach i kocie
. Do tego, ze względu na bardzo łatwo odparzającą się pupkę, dość szybko zaprzyjaźniłam się z tetrą. Niestety, wiedzy o wielopieluszkach nie miałam... W efekcie syn był przebierany zawsze i wszędzie, bo błyskawicznie przesikiwał wszelkie ubranka i musiałam tego bardzo pilnować. Mimo "wątku ekonomicznego" [ważnego dla samotnej wówczas matki] oraz zdrowotnego nie jest to najlepiej wspominany przeze mnie okres. Dokopało mi głównie przebieranie syna dosłownie co parę minut z powodu braku jakiegokolwiek owijacza
.
Teraz, mimo że jestem dopiero na samym początku ciąży [kurczę, dziecko planowaliśmy dopiero za rok], już rozglądam się za wielopieluszkami. Przy owijaczu całe przewijanie i pranie wkładów wygląda o wiele przyjaźniej
. Tylko mąż puka się w czoło, bo jednak to 5/6 tydzień ciąży z góry zagrożonej [mam wadę budowy - z założenia każda moja ciąża jest zagrożona
], a mi już odbija
. Ale gdzie ma mi odbijać, jak nikomu się pochwalić nie mogę [nie chcę później wysłuchiwać "tak miało być" od całej rodziny]?
Po za tym niezbędnym sprzętem okołodziecięcym jest dla mnie chusta. Kocham chusty, uwielbiam chusty, chusty są dla mnie ważniejsze do wózka. Zwłaszcza, że zawodowo pracuję ze zwierzętami, a w chuście mogę brać malucha ze sobą do pracy [tzn. na spacerki]
.
No, to by było chyba na tyle na początek
pozdrawiam
Cane



.
Odpowiedz z cytatem

serdecznie Cię witam w imieniu swoim i nie tylko....
Katarzyny 29.03.2011


? Tego to mi w życiu więcej nie trzeba - mam już wystarczające 
.
.



:wiosna '07,zima '09, jesienna '11 i letnie'13 wiosna'18