Ja już całą rodzinę w niedzielę zebrałam i dotarliśmy do wiaty przystankowej 3 minuty od parku Sowińskiego. Tam przeczekaliśmy burzę ku radości starszaczki (oglądała pioruny) i wróciliśmy do domu suszyć się, głównie starszaczkę, bo całe nogi mokre miała.
Ja już mam dość tej deszczowo-burzowej pogody. Chcę słońca, ciepła i wylegiwania się na kocyku